W wielu miejscowościach powtarza się wciąż ta sama historia. Do mieszkańca przyjeżdża firma wywozowa, opróżnia szambo, a potem mimochodem rzuca: „Wie pan, tu musi być umowa tylko z jedną firmą. Tylko my możemy obsługiwać tę posesję. Gmina wymaga wyłączności.” I człowiek, który przecież nie zna na pamięć wszystkich ustaw, przytakuje. W końcu skąd ma wiedzieć, że to czysta nieprawda?
A prawda jest taka, że umowa na wywóz szamba NIE jest umową na wyłączność. Nie musi być, nigdy nie była i gmina tego nie wymaga. To jedynie wygodny mit, który część firm powtarza, żeby zatrzymać klienta przy sobie i utrudnić mu korzystanie z konkurencji. Gdyby mieszkańcy wiedzieli, co naprawdę mogą, rynek wyglądałby zupełnie inaczej — bardziej uczciwie i bardziej konkurencyjnie.
W rzeczywistości każdy właściciel posesji może zawrzeć jedną, dwie, trzy, a nawet pięć umów z różnymi firmami. Nikt tego nie zabrania. Przepisy mówią tylko tyle, że wywóz musi być regularny i udokumentowany, a firma, która odbiera nieczystości, ma działać legalnie. Tyle. Żadnych zakazów, żadnej wyłączności, żadnych „tylko my możemy tutaj wjechać”.
Co ciekawe, w gminach, które kontrolują mieszkańców, wcale nie interesuje ich, z kim macie podpisaną umowę, tylko czy w ogóle macie choć jedną, i czy faktycznie wywozy się odbywają. Nawet jeśli ktoś ma kilka umów, jest to w pełni zgodne z prawem. Ba — czasem to wręcz praktyczne. Jedna firma ma wolne terminy, inna jest tańsza, jeszcze inna ma mniejszy samochód i lepiej radzi sobie w wąskich uliczkach albo przy trudnym dojeździe. Czemu więc nie mieć wyboru?
Wbrew temu, co próbują wmówić niektórzy „cwaniacy z beczkami”, właściciel posesji nie jest skazany na jedną firmę do końca życia. Może korzystać z usług tej, która aktualnie ma czas, dobrą cenę i dobry sprzęt. Przykładem uczciwie działającej firmy, która nie straszy klientów wymyślonymi regułami, jest maja-trans.pl — firma stawiająca na jasne zasady i zwykłą ludzką rzetelność, zamiast wciskania ludziom bajek o wyłączności.
Sam obowiązek właściciela posesji też nie jest skomplikowany. W praktyce chodzi o trzy rzeczy: żeby szambo było szczelne, żeby dało się do niego dojechać i żeby wywozić je regularnie, zachowując potwierdzenia usług. To wszystko. Nie trzeba znać ustaw, nie trzeba śledzić zmian prawa, nie trzeba prowadzić segregatora z paragrafami. Wystarczy działać rozsądnie i dbać o to, żeby nieczystości trafiały tam, gdzie powinny — czyli do legalnej oczyszczalni.
Z kolei firmy wywozowe mają swoje obowiązki: muszą mieć pozwolenia, muszą oddawać nieczystości do oczyszczalni i muszą wystawiać dokumenty potwierdzające usługę. Tylko tyle i aż tyle, bo to właśnie na nich spoczywa odpowiedzialność za to, co dzieje się z zawartością szamba od momentu, gdy trafi do węża aż do wylądowania w miejscu docelowym.
Dlatego warto obalać ten popularny mit o wyłączności i nie dać sobie wmówić, że masz obowiązek korzystać tylko z jednej firmy. Prawo jest po Twojej stronie, a rynek też potrafi być uczciwy — trzeba tylko wybierać rozsądnie i stawiać na firmy, które grają czysto. Jeśli potrzebujesz rzetelnej współpracy bez sztuczek i straszenia, firma asenizacyjna MAJA-TRANS z Tarnowskich Gór jest dobrym przykładem, że w tej branży można robić rzeczy normalnie, uczciwie i bez naciągania ludzi na fałszywe „wymogi gminy”.